CZY GROZI NAM ZAŁAMANIE OCHRONY ZDROWIA?
paź 16, 2018 Standard

CZY GROZI NAM ZAŁAMANIE SYSTEMU OCHRONY ZDROWIA? 

Masowe wypowiedzenia składane przez lekarzy, absurdalnie długie kolejki do lekarzy specjalistów oraz świadczeń medycznych, liczone wręcz w latach… A do tego ubogi niekiedy zakres tychże świadczeń, dostępnych w ramach NFZ – tak wygląda rzeczywistość polskiej służby zdrowia w roku 2018. Za nami ponad ćwierć wieku obietnic bez pokrycia…

Rezultaty reform i ustaw

W roku 1989 Polska oficjalnie przestała być państwem socjalistycznym. Innymi słowy odstąpiono od gospodarki planowej na rzecz rozwoju gospodarki rynkowej. Już nawet początkowy chaos, który zapanował w sektorach produkcyjnym oraz handlowo-usługowym, przyniósł Polakom sporą ulgę po latach skostniałego kryzysu. Z chaosu powoli zaczął wyłaniać się obraz dynamicznego rozwoju we wszystkich niemal dziedzinach życia. Niestety nie dotyczy to służby zdrowia.

Rok 1997 przyniósł nam Kasy Chorych, które miały postawić na nogi system opieki zdrowotnej. Przetrwały one do 2003 roku i zostały ponownie połączone w jeden organizm pod szyldem NFZ. Do chwili obecnej nie było roku, w którym nie wchodziłaby w życie nowa ustawa, zapowiadana z dumą i okraszana wizjami sukcesu. Efekt? W dniu 23.02.2018 roku Newsweek Polska opublikował artykuł podsumowujący wyniki Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia (EHCI). Na 37 przebadanych krajów Polska zajęła 31 miejsce.

Link: https://www.newsweek.pl/swiat/ranking-sluzby-zdrowia-polska-wypadla-gorzej-niz-albania-newsweekpl/7wllg5l

Choć dla wielu osób Wikipedia stanowi dość kontrowersyjne źródło wiedzy i powoływanie się na nią nie leży w dobrym guście, to doraźnie niemal wszyscy z niej korzystają. Skorzystajmy i my, zerkając na hasło: https://pl.wikipedia.org/wiki/System_opieki_zdrowotnej_w_Polsce

Mniej więcej jedną czwartą treści zajmuje podsekcja Problemy polskiego systemu opieki zdrowotnej. Podsekcja informująca o sukcesach nie istnieje. Gdyby chodziło o Kambodżę lub Republikę Środkowoafrykańską, to taki obraz nikogo by nie dziwił. Ale tu chodzi o państwo członkowskie Unii Europejskiej… 

Co jest największą bolączką NFZ-etu?

W pierwszej kolejności należy wymienić brak lekarzy. I to zarówno specjalistów, jak też lekarzy pierwszego kontaktu. Jest to czynnik, który ani nie wziął się z powietrza, ani też w powietrzu nie wisi. Innymi słowy: został czymś spowodowany oraz generuje kolejne problemy, jakimi są dramatycznie długie kolejki pacjentów. W związku z tym nasuwają się dwa zasadnicze pytania:

  • Ilu jest tak naprawdę lekarzy w Polsce?
  • Dlaczego ich brakuje?

Na pierwsze pytanie pod koniec 2017 odpowiedziały jednocześnie:

  • Naczelna Rada Lekarska – podając wskaźnik 2,3 lekarza na 1000 mieszkańców;
  • Ministerstwo Zdrowia -  podając wskaźnik 3,5 lekarza na 1000 mieszkańców.

Już na pierwszy rzut oka różnica jest zbyt wielka, by można było mówić o tym, że ktoś się pomylił w obliczeniach. Tak więc smutna prawda wygląda raczej na próbę przekłamania. Istnieje pewien logiczny argument, przemawiający za pierwszą z liczb. Gdyby bowiem prawdziwy był wskaźnik 3,5, to biorąc pod uwagę aktualne kolejki pacjentów, oznaczałoby to, że jesteśmy najbardziej schorowanym społeczeństwem świata.

tired_doctor

Dyskusja na temat, czy prawdziwy jest wskaźnik 2,3, czy też 3,5 z pewnością nie sprawi, że kolejki się zmniejszą. Lekarzy brakuje, bo kolejki są – to nie ulega wątpliwości. A skoro kolejki są drastyczne, to znaczy, że deficyt lekarzy także jest drastyczny. Jednakże obydwa wskaźniki pochodzą z roku 2017. Co wobec tego zmieniło się w roku 2018? Wystarczy zerknąć na nagłówki serwisów:

  • Głównym problemem polskiej służby zdrowia jest brak lekarzy - www.polskieradio.pl, 02.01.2018.
  • Brak lekarzy i pielęgniarek może za kilka lat zagrozić stabilności polskiego systemu ochrony zdrowia. Problemem są też ich kompetencje - biznes.newseria.pl, 09.01.2018.
  • Szpitale mają problem. Brak chętnych lekarzy do pracy - Bankier.pl, 19.04.2018.
  • Szpitale biją na alarm. Brakuje lekarzy - Super Express, 20.04.2018.
  • Przez brak lekarzy szpitale będą się zamykać... - Prawo.pl, 30.04.2018.
  • W Polsce nie ma komu leczyć. "Już jest za późno. Czarno widzę przyszłość polskich pacjentów" - www.money.pl, 25.07.2018.
  • Bruksela ocenia polską opiekę medyczną: Za mało pieniędzy, brak lekarzy, zła organizacja - serwisy.gazetaprawna.pl, 10.09.2018.

Powyższe przykłady to zaledwie kropla w morzu złych wieści, którymi huczą wszelkie media. 

Dlaczego brakuje lekarzy?

Źródła problemu wskazywane są dwa:

  • zbyt mała liczba absolwentów w stosunku do potrzeb krajowych;
  • zbyt duży odsetek absolwentów, decydujących się na migrację zarobkową.

W kraju zostaje więc zbyt mało lekarzy, a ci, którzy zostają, nie kwapią się specjalnie do współpracy z NFZ-etem. Co jest temu winne? Winny jest CAŁY SYSTEM. Kulejący od lat i rozłażący się w szwach. Wielokrotnie łatany doraźnie, byle tylko nie rozsypał się całkiem. Tak niestety na dłuższą metę się nie da i widmo klęski totalnej jest niestety coraz wyraźniejsze. Polski system opieki zdrowotnej jest kompletnie rozregulowany i chaotyczny. Co rusz słyszymy w wiadomościach o przepracowanych lekarzach, którym sumienie nie pozwala zostawić pacjentów; o zadłużonych szpitalach, które ratując ludzkie życie przekraczały limity zabiegów… Niemal w każdym społeczeństwie świata lekarz należy do elity tego społeczeństwa. Polski lekarz również ma takie aspiracje. Współpraca z NFZ-etem mu tego nie zapewnia. Krajowe realia to niesatysfakcjonujące zarobki oraz rażący chaos organizacyjny wewnątrz komórek NFZ.

Co realnie zagraża polskiej służbie zdrowia?

Załamanie systemu? Co można rozumieć pod tym pojęciem? Prawdopodobnie dalsze łatanie istniejącego systemu nie ma już sensu. On już i tak składa się wyłącznie z samych łat. Być może należy spojrzeć ponownie na rok 1989, w którym upadł w Polsce system gospodarki planowej, czyli socjalizm – i wyciągnąć właściwe wnioski. Gdy bowiem czegoś nie da się już łatać, to należy to zlikwidować i stworzyć coś zupełnie nowego. Tym bardziej, że nie trzeba tak naprawdę tworzyć, a jedynie posłużyć się istniejącymi i sprawdzonymi wzorcami z krajów skandynawskich lub Beneluksu.